Kilka lat temu udało mi się zaadaptować poddasze domu mojego wuja i stałem się właścicielem pięknego rozległego mieszkania. Większość pomieszczeń powstała na otwartym planie, czyli kuchnia i salon były połączone. Tylko łazienka i dwie sypialnie były zamykane.
Gdy uporałem się z położeniem nowej dachówki i montażem okien dachowych, ociepleniem dachu i odpowiednią izolacją ścian, zabrakło mi pieniędzy na większość prac wykończeniowych. Musiałem niezwykle oszczędzać, aby móc zamieszkać choć w kilku pomieszczeniach.
Udało mi się wylać wszędzie posadzki i otynkować ściany. Dzięki ogromnym wyrzeczeniom zupełnie wykończyłem łazienkę i pobieliłem sufity i ściany.
Cały czas chodziliśmy jednak po betonowej wylewce, bo po prostu zabrakło nam funduszy. Żona miała pomysł, aby kupić wykładzinę PCV. Oczywiście stanowczo zaprotestowałem i powiedziałem, ze wolę deptać kilka lat po betonie, niż wyrzucić resztki pieniędzy na takie paskudztwo. Żona próbowała mi udowodnić, ze istnieje mnóstwo wzorów i faktur wykładzin, ale w tej kwestii pozostałem nieugięty.
Któregoś dnia przyjaciel zadzwonił i poinformował, że u niego w zakładzie wyprzedają całkiem niezłej jakości panele. Pojechałem obejrzeć i choć nie było to spełnienie moich marzeń, zdecydowałem się na zakup paneli.
Jedynym problemem było to, jaki podkład pod panele muszę położyć. Pieniędzy nie było w ogóle, a nam rosły długi. Wiedziałem, że położę je samodzielnie i nic nie wydam na fachowców, ale co pod te panele?
Któregoś dnia wszedł na górę mój wujek i powiedział, ze ma w szopie mnóstwo kartonów ze sklepu, który kiedyś prowadził. Chciał oddać na makulaturę, ale nie chcieli przyjąć. Mogę więc zabrać te kartony, bo papier to idealna izolacja. Dodał, ze kiedyś tak się izolowało czasem wykładzinę.
Postanowiłem spróbować i wyszukałem w szopie wuja najlepszej jakości kartony. Zadowolony z tak tanich podkładów, wyłożyłem nimi całą powierzchnię pod panele. Kilka dni zajęło mi układanie podłogi, ale efekt mnie zachwycił. Było tak czysto i miło…Jedynym mankamentem był brak listew przypodłogowych, bo na nie nie było już funduszy.
Mieszkaliśmy spokojnie ponad rok bez nieszczęsnych listew, ale człowiek szybko przyzwyczaja się do otoczenia i często przestaje widzieć drobne problemy. Któregoś dnia jednak córka przyszła powiedzieć, że podłoga u niej skrzypi i się ugina. Poszedłem sprawdzić, choć nie wierzyłam, że sztywne panele mogą sprawiać kłopoty. Niestety podłoga rzeczywiście się zapadała, jakby pod spodem była próżnia. Zostawiłem jednak ten problem na później, bo miałem akurat jakieś ważne zlecenie do wykonania.
Gdy wróciłem któregoś dnia do domu, już na schodach słyszałem krzyk młodszej córeczki. Wpadłem do mieszkania jak huragan, a mała siedziała na podłodze z siną pręgą na udzie . pręga szybko podeszła krwią. Okazało się, że bawiła się na podłodze „w balet” i nagle dwie deski panelowe, pomiędzy którymi pojawiła się jakiś czas temu szczelina, przyszczypnęły jej skórę na nóżce. Ból musiał być okropny, a krwiak utrzymywała się kilka dni.
Natychmiast zerwałem fragment podłogi [przez który ucierpiało moje dziecko. Niestety pod panelami prześwitywał beton, bo kartony miejscami się przetarły i pokruszyły. Właściwie nic nie izolowało już betonowej wylewki.
Wuj pozwolił zamieszkać rodzinie u siebie, a ja zabrałem się za zrywanie podłogi. Niestety panele z wyprzedaży niszczyły się przy demontażu i z poprzedniej podłogi niczego nie odzyskałem. Zrozumiałe, że trzeba było położyć panele fachowo albo wcale.
Dzięki dodatkowym zleceniom udało mi się odłożyć sporą kwotę. Pojechałem do profesjonalnego centrum budowlanego i z akceptacją żony wybrałem piękne panele. Specjalny korkowy podkład otrzymałem gratis. Taki podkład należy do jednego z lepszych rodzajów podkładów pod panele. Wystarczyło funduszy na listwy wykończeniowe.
Pracowałem tym razem tydzień, bo i podkład i panele kładło się idealnie. Odrobinę męczyłem się z listwami przypodłogowymi, ale po skończonej pracy poczułem się jak w niebie.
Cała rodzinka była zachwycona z efektu!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here